środa, 3 kwietnia 2013

"NIE W SOSIE"


Święta,święta i po świętach :(
Minęły tak szybko...
Cieszę się niezmiernie,że przeżyliśmy je razem z mężem w niesamowitej atmosferze rodzinnej,wśród najbliższych nam osób. Juergen bardzo dobrze się czuł i co najbardziej mnie zaskoczyło,że apetyt miał za czterech.Uwierzycie,że potrafił zjeść więcej niż ja?
Cieszę się,że tak dobrze zniósł pierwszy kurs chemii i Jego dobre samopoczucie pozwoliło spędzić święta naprawdę bez żadnych nieoczekiwanych problemów.
Dzisiejszy dzień jest taki nijaki.Nie wiem czy to jest spowodowane tym,że zmęczeni jesteśmy tymi świętami i dwoma nockami (niestety praca nas nie ominęła w I i w II święto).
Obydwoje jesteśmy dziś "nie w sosie"
Możliwe,że już myślami błądzimy gdzieś indziej...
Od paru godzin pakuję torbę Juergena i jakoś mi nic nie wychodzi,nie mogę jej do końca spakować,kurcze co jest!!!
Nie,muszę się wziąć w garść!
Dziś z rana wyjazd do Poznania :( po następną dawkę "koktajlu" dla nieproszonego gościa.
Cały czas modlę się oby dzisiejsze wyniki były dobre,oby podali Juergenowi chemię...zacznie drugi kurs...dwie chemie do żyły i 3 tygodnie w tabletkach. Czy przejdzie ją tak samo dobrze jak pierwszy raz???
Mam nadzieję,codziennie o to się modlę.Codziennie modli się o to cała Rodzina.
Anioły z nieba też czuwają :)
Trzymajcie kciuki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz